Nieudana próba.

 Pamiętacie co pierwsze znikło ze sklepowych półek, kiedy zaczął się rozkręcać COVID? I jakie można było wyciągnąć z tego wnioski? Otóż znikał w zatrważających ilościach papier toaletowy. Wniosek z tego płynął taki, że każdy boi się tylko o własną dupę. I właśnie teraz ja się boję o swoją… 

Dzisiaj Matt był u mnie na widzeniu, które z powodów wszechobecnej grypy nie może trwać dłużej niż 10min. Trwało trochę dłużej, ale tak szczerze i uczciwie to Matt się zaszczepił w tym roku na grypę, więc nie mam aż takich wielkich wyrzutów sumienia, jakie mogłabym mieć. Poza tym na koniec to w ogóle byliśmy sami na stołówce… usłyszeliśmy krzyk, że ktoś się pociął. Stwierdziłam, ze lepiej by było, gdyby nie był tego świadkiem i nie pałętał się pod nogami przy takich akcjach, dla komfortu Pań pielęgniarek jak tej dziewczyny, która to zrobiła… 

Okazało się , że rzeczywiście, to prawda i w tym momencie to poczułam. Ten strach, czy to nie jest przypadkiem któraś z „moich dziewczyn” obie na obchodzie mówiły, że mają myśli samobójcze… kurwa! Jestem tak zła na siebie ! To nie miało prawa się wydarzyć! Miałam tu nie zawierać ani jednej najmniejszej nawet znajomości. Generalnie nie udało się. Spojrzałam do pokoju , Elsa śpi. Bulinki nie ma, patrzę w stronę toalety, w której się to działo… idzie! Uffff! Patrzę na jej ręce, to nie są ręce we krwi… 

Teraz już wiem kto to, to Pocahontas, w niedzielę była na przepustce, czyli teoretycznie była w dobrym stanie, oprócz tej grubej akcji z początku jej pobytu  była mam wrażenie ultra stabilna. Taka pozytywnie nastawiona, trochę jak przedszkolak na wycieczce gdzieś pomiędzy Muzeum Narodowym Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie a paryskim Disneylandem… 

Ok. Jest w stanie stabilnym. Ale ludzie szeptali, że będzie musiała iść na salę obserwacyjną. UPS… czyli na moją. A na mojej już nie ma miejsca. Ciekawe kogo przeniosą… Laskę która powiedziała na obchodzie, że się nie może wyspać, czy te które powiedziały że muszą się krzywdzić, słyszą głosy i chcą się zabić ?!  Albo może Kropkę z ekstremalnym nadal lekiem społecznym… hmmmm 

Także tak, ona próbowała popełnić samobójstwo, a ja najpierw zorientowałam się, że miałam myśleć tylko o swojej dupie, a tak się nie stało. A później z totalnym brakiem empatii bałam się o miejsce na sali, w której jestem i w której czuję się bezpiecznie… 

Koniec końców, ulokowali ją w innym obserwacyjnym .

To jest hit, toaleta była zamknięta, z powodów wiadomo jakich. Ja siedziałam na sali i pisałam, to co czytacie. W końcu zorientowałam się, że może warto się zainteresować, czy można już wziąć prysznic. Podchodzę do dyżurki o dwie sekundy później niż ( w świetnie już formie) Pocahontas, która mówi do pielęgniarek:

Przepraszam, chciałam się wykąpać, ale zabrałyście mi panie mydło, czy mogłabym prosić ? Takie w czerwonym opakowaniu i jeszcze przede wszystkim krem do twarzy i taką maseczkę na twarz, taką w płachcie.


Umysł ludzki nigdy nie przestanie mnie zadziwiać… jakie płata figle. W jednym momencie nie chcesz żyć i się okaleczasz, najprawdopodobniej na całe życie, a po pół godzinie prosisz krem i maseczkę do twarzy, bo tu jest cholernie suche powietrze.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jeśli dziś jest wtorek, to znaczy, że.

Koniec.

Najsmutniejsze sto lat…