Walentynki.

 Na pewno jest wiele rzeczy gorszych niż spędzenie walentynkowej randki w psychiatryku. Ale wybaczcie, ja jestem po ciemnej stronie życia. I nawet nie będę starała się tego przebić. Po prostu dla mnie, teraz ja mam najgorzej. Najsmutniej. Najciemniej. Demony w mojej głowie szaleją. Podczas randki bardzo płakałam , byłam przytłumiona smutkiem i rozpaczą (sorki M.)… zgłosiłam się po tak zwane leki doraźne. W takich sytuacjach raczej działają, uspakajają w histerii. Na nic innego raczej nie. 

Siedzieliśmy na stołówce, to właśnie tutaj odbywają się widzenia (chociaż M. woli nazywać to odwiedzinami). Gdzieś pomiędzy Ciemnooką , wyglądającą na 15 lat w 3miesiacu ciąży ze swoim około 45letnim partnerem. (Z Ciemnooką wiąże się okropna historia, wyłączyła wczoraj z użytkowania główną łazienkę z 4 kabinami i prysznicami, ponieważ… hmmm… no nazwijmy to tak: zdaje się, że nie ma zwieraczy, chciało jej się dwójkę i nie miała na sobie pieluchy). Także taki klimat.  Ona z jednej, z drugiej Pani wołająca cały dzień ( nikomu nieznaną) Arletkę. Pani od Arletki przywiązywana do wózka ma jedną misję. Wyjść w końcu pod ramię z Arletką, a do tego wiadomo, czego potrzeba, prawda…? Trzeba się rozwiązać i przewrócić. Zdarzyło jej się to ostatnio dwa razy. Oba na moich oczach.  Całe szczęście  głowa cała. Była z nami również Kulka z mamą, dziś na spokojnie, bawiła się telefonem. Wspominałam, że Kulka pomimo tej swojej choroby jest piękna? Serio jest. 

M. Patrzył na mnie z tą miłością w oczach, którą najbardziej lubię… a mnie rozmowy innych i ich historie właśnie wtedy dobiły. Miałam mieć rozmowę z moim psychologiem szpitalnym w środę, ale zachorował. Najgorzej, bo bardzo go potrzebowałam. Ma być jutro. Już odliczam godziny… muszę dowiedzieć się, co mogę zrobić, żeby wyzdrowieć. Chcę zrobić wszystko. I zrobię wszystko. Tylko bardzo bym chciała tu już nigdy nie wracać…

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jeśli dziś jest wtorek, to znaczy, że.

Koniec.

Najsmutniejsze sto lat…