Widzenie.

 Trzy tygodnie minęły dokładnie dwie godziny temu. Jestem tu od trzech tygodni, co oznaczało, że mogę wnioskować o odwiedziny niepełnoletniego dziecka… wnioskowałam już wczoraj, także dzisiaj już mógł do mnie przyjść. To była nasza najdłuższa przerwa bez siebie. Wcześniej to były obozy, albo wakacje u ojca maksymalnie 2 tygodnie. Od 13,5 roku pierwsze takie nasze rozstanie. A ja nie czułam nic. Nie czułam tego takiego specyficznego przemiłego uczucia, kiedy go przytuliłam. Myślałam, że to mnie jakoś przebudzi. Że oprócz tego, że wiem, że kocham, że wiem, że tęsknię to jeszcze to poczuję… nie poczułam . Jedyne co poczułam to wściekłość na siebie. Zirytowanie. Pooddychałam. Próbowałam w sobie to zrozumieć. Wybaczyć. Uściskać się. Ale to jeszcze nie ten etap. Wzięłam pierwszą doraźną dziś. Żeby nie robić znowu głupot. Jutro obchód. Może powiedzą mi, że mogę już wracać do Was…

Robię tutaj dobrą robotę samopomocową. Czytam dobre i mądre książki. Próbuje z nich wynieść jak najwięcej. Bardzo dużo treści , jest dla mnie tylko przypomnieniem, albo są tu nazwane inaczej, a poznałam je podczas psychoterapii u mojej Pani H. 

Odgrzebałam też mój pierwszy zeszyt z terapii. Jestem w trakcie czytania go. Musze sobie wiele rzeczy przypomnieć… bo wróciły do mnie ze zdwojoną siłą. 

Wypisuje swój półdekadnik, odpowiadając na te same pytania już trzeci z pięciu lat… podejrzałam pytanie na jutro: Jakie zwierzę ostatnio głaskałaś? Trzeci rok z rzędu odpowiem, że jedynego słusznego Otisa 🤍🖤

Sprawdzam swoją wydolność logiczną rozwiązując Sudoku. Wniosek jest taki, że bywało lepiej…

Troszkę otworzyłam się na ludzi. Zdecydowanie najwięcej rozmawiam z Elsą, ale to i tak słabiutko. Chociaż, dzisiaj, co prawda w pomieszczeniu obok stołówki, ale zjadłam z dziewczynami śniadanie. Pierwsze tutaj, całe śniadanie. 

Musiałabym napisać książkę, jeśli chciałabym opisać rodzaje osobowości, które tutaj  są. Była kiedyś chyba jakaś społeczna kampania reklamowa, podzielili ludzi na początek wg płci. Później zadawali pytania typu: kto je mięso, kto lubi długo spać, kto lubi pić miętę, kto pracuje w służbie zdrowia, kto ma więcej niż 5 kolczyków, kto ma tatuaż, kto jest humanistą… oczywiście wymyśliłam te pytania, w tej kampanii chodziło o pokazanie ludziom, że tak jak jesteśmy różni tak samo jesteśmy podobni. 

I tutaj jest tak samo. Każda z kobiet, która tu jest ze mną, ma tyle samo różnic i podobieństw do mnie i do Ciebie. 

Dzisiaj rano rozmawiałam z dziewczynami z pokoju. O ich przeżyciach i doświadczeniach na oddziale. Powiedziałam im, że usłyszałam że 90% kobiet, które tu trafiły raz wróci tu. Na co najnowsza z pokoju- Bulinka powiedziała: ‚no, bo 10% popełni samobojstwo’. Także BANG. 

Obie z Elsą są tu niepierwszy raz. Znają się z zeszłego ,turnusu’ jak o pobycie tutaj mówią pielęgniarki. 

No i odnośnie tej rozmowy,  zauważyłam, że są takie rodzaje pacjentek:

Nieświadome ( odklejone) jak np. Kulka i prawie Chodakowska

Świadome, jak np. Kropka, Bulinka, Elsa i ja. 


Kilka dni temu mieliśmy tu na sali Pocahontas. Ona też jest z tych świadomych. Tyle tylko, że trochę innych. W drugim czy trzecim dniu zrobiła mega awanturę, że ona stąd wychodzi, bo sama się zgłosiła, więc sama może stąd wyjść. No niestety to tak nie działa. Ona nakręcała się z sekundy na sekundę coraz bardziej. Ja taką awanturę komukolwiek zrobiłam ostatni raz niecale 13 lat temu. A dobrze znacie mój temperament. 

Kolejnym podtypem świadomych są Elsą i Bulinka. Wracają tu jak bumerang. Obie niejednokrotnie próbowały popełnić samobojstwo. Bulinka nawet wieszając się dwukrotnie w toalecie zanim zabudowali w niej raszki od kaloryfera. Jak mówią sobie jakie leki biorą, to myślę, że lekarze nie mają ich tak obcykanych jak one… ja ledwo pamiętam nazwę. One znają dawkowanie i substancje czynne i ich tolerancje na większość z tych leków. Obie wracają tu pomimo cięgle trwającej psychoterapii po wyjściu i trzymaniu się leków i dawkowania . Także moja rozmowa z pielęgniarką Asią zastała poddaną pewnej wątpliwości… niemniej, ja będę współpracować z lekarzami wzorowo. Serio, chce tu być teraz ostatni raz. 

Ja jestem dziwnym tworem tutaj. Jak tak się rozglądam, to nie ma takiego samego choćby jednego tworu. Nie trzymam generalnie z nikim. Trzymam ze sobą. Obserwuję. Raczej unikam. Mój maks interakcji jest na poziome około 10% średnich interakcji innych pacjentek. Jestem raczej zło-smutna ( kto oglądał Home DreamWorks ten wie). Tak źle zaczęłam na początku, że trudno jest mi teraz cokolwiek zmienić… ale już nie mam problemu, żeby z kimś zamienić dwa słowa. 

Dzisiaj rozmawiałam z Ciemnooką 15latką w ciąży. Powiedziała mi, że nie jest w ciąży i że ma 30 lat.  Ja i tak obstawiam przy swoim. 

Kulka po wyjściu Młodego, kiedy rozładowywałam wszystkie rzeczy, które mi  z Mamką przywieźli przyszła mi pomagać i chciała sobie wszystko wziąć, bo ten chłopiec który to przyniósł to jest jej syn, bo ona go urodziła. Dwa tygodnie temu porzygalabym się ze stresu. Dzisiaj przekupiłam ją lizakiem i żelkami i wszystko oddała, nawet syna. 


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jeśli dziś jest wtorek, to znaczy, że.

Koniec.

Najsmutniejsze sto lat…