Dziś są moje urodziny.

Napisałam 19.03, dziwiłam się trochę, że nikt tego nie przeczytał… okazało się, że nie kliknęłam „opublikuj”, to prawie jak wysłać maila z raportem bez załącznika… (ach… stare dobre czasy )…



Gdybym była na zewnętrzu, normalnie w pracy, skończyłabym dzisiaj o 14:00, ponieważ w urodziny wychodzimy wcześniej. Przyniosłabym jak zwykle sernik i jakąś bezę i pewnie coś jeszcze, w stylu creme brule, albo innych ciastek czekoladowych. A może upiekłabym tort…? zbiłabym piątki z ludźmi z pracy i bylibyśmy wszyscy dla siebie uśmiechnięci. A tak… pierwszy raz w życiu spędzałam urodziny w TAKICH okolicznościach. Poprosiłam Matta, żeby mi przywiózł cukierki. Miałam po dwa dla każdej pacjentki i osobno Lindorki (tak, mam do nich słabość) dla lekarzy, pielęgniarek, ogolnie personelu i dla lasek z mojego pokoju. Poprosiłam Panią, która przygotowywała śniadanie żeby każdemu na talerzyku położyła cuksy, chciałam, żeby było miło, ale niekoniecznie chciałam z tymi cukierkami chodzić od osoby do osoby. Do lekarzy zaniosła pani Pielęgniarka i dla reszty Pan pielęgniarek też wzięła. Po śniadaniu zebrały się wszystkie ( lub zdecydowana większość) i dziewczyny o zaśpiewały mi gromkie STO LAT. Było to chyba najgłośniejsze sto lat jakie dostałam w życiu. Życzyły mi jeszcze, żeby to były jedyne moje urodziny w psychiatryku ( piękne życzenia). Na obchodzie jeden z lekarzy skojarzył, że to moje urodziny i dostałam też życzenia od kilku lekarzy i ordynatora, który życzył mi stu lat i zażartował, że zazwyczaj robi sobie takie żarty , że do życzeń sto lat dodaje ‚w psychiatryku’ , ale mi tego nie życzy… hehe

 Na obchodzie byłam tak zestresowana, że musiałam wszystko czytać, dobrze, że sobie to wszystko spisuje… 

Wklejam notatkę :

Jak się Pani czuje? 19.03.2025


Z pozytywów: 

Miewam czasem dobry humor. 

Zaczynają mi się odblokowywać zablokowane wcześniej emocje : radość, tęsknota, zniecierpliwienie, ( oraz rzadziej mam stan bez emocji),nadal dominuje smutek, lęk, wściekłość , rozczarowanie 

Nie wywołuje już wymiotów. 

Dużo lepiej śpię. 

Z negatywów:

Ciężko mi idzie uspołecznienie się 

Znowu zaczynam być chwiejna emocjonalnie i coraz częściej płaczę, 

Nadal robię sobie krzywdę, nadal mam w zdecydowanej większości czasu spadek formy

Nadal mam myśl, żeby  przedawkować leki po powrocie do domu i nie potrafię sobie wyobrazić stanu, w którym tego nie czuje . 

Budzę się z uczuciem rezygnacji. 


Włączyli mi od dzisiaj kolejny lek. Na moje ewidentne huśtawki nastroju. A najlepsze jest to, że ja cały czas w mojej głowie jestem osobą, która w każdej chwili może zostać odesłana do domu. 😳🤦🏼‍♀️ tylko oni nic o tym nie wspominają…

Kilka dni temu zapomniałam założyć długi rękawek na widzenie z Mamą. Zobaczyła te moje zadrapania… wydawało się, że nie przejęła się tym jakoś specjalnie, ale dziś mi przyniosła maść na blizny … także tego… ale byłam na siebie zła.

Na oddziale znowu panuje grypa. Kropka jest w izolatce z Hrabianką, niewyobrażalnie jej współczuję. Najgorsze, że ja się obudziłam z mega chrypą i poprosiłam mamę żeby mi przyniosła jakieś saszetki właśnie na pierwsze objawy grypy i psik do gardła. I biorę to sobie, całe szczęście nikomu nie przyszło do głowy robić mi wymazu. Przecież gdyby mnie ruszyć z mojego azylu, którym niewątpliwie jest moje łóżko w tym konkretnym pokoju, to chyba bym oszalała… 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jeśli dziś jest wtorek, to znaczy, że.

Koniec.

Najsmutniejsze sto lat…