Jednak nie koniec.

 Dobra, chwila minęła. Już się odobrazilam na bloga i to, że każdy może go interpretować inaczej, niż intencja w jakiej go piszę. 

Ciotki nie posłuchały, przyjechały i tak. To było dla mnie dobre, bo inaczej nikt by mnie nie odwiedził w tym dniu. 

Porozmawiałam z panem psychologiem.  I zażegnałam niebezpieczeństwo, przerażenie i lęk o Młodego. Wytłumaczył mi, że skoro został wychowany w domu, w którym drugi człowiek jest dla nas ważny, w którym możemy na sobie polegać, to naturalnym jest, że przyjął troszkę rolę opiekuna, choć on by tak tego nie nazwał. Generalnie, kłopot będzie, jeśli ja wyjdę ze szpitala, a Młody nie wyjdzie z tej swojej naturalnie na chwilę przyjętej roli. Wtedy trzeba reagować. Zaczęłam częściej rozmawiać z nim  , mówić mu  jak bardzo ważny jest dla  mnie. Bo tak cały czas jest,  choć przez chwilę o tym nie myślałam…

Gorzej śpię znowu . Bez doraźnych nawet nie mam co startować. Tzn zasnę, ale ciągle się budzę, albo na długo się budzę… i do tego znowu zaczęłam ruszać się przez sen, tzn wczoraj na przykład śniło mi się , że coś kopie i kopnęłam w ścianę. Mocno. Zdarłam sobie skórę z palucha. A jak zasypiam to przynajmniej 6 razy w tej pierwszej fazie zasypiania mam takie mocne skurcze mięśni ( jak za dzieciaka, śniło się, że się przewracasz), oczywiście te skurcze wybudzają mnie ze snu. Najczęściej są to skurcze głównie nóg ale bywa też że całego ciała. Jakbym skakała po łóżku.  To jest kosmos. Czasem nawet przez sen gadam albo krzyczę. 

Przedwczoraj płakałam po Kropce. Wróciła do domu. Chociaż przez ostatni tydzień nie była z nami na sali, bo miała grypę i izolację kropelkową, to zrobiło mi się przykro, że wyszła. Przybiłam z nią żółwika i życzyłam powodzenia. A potem szybko poszłam, żeby nikt nie widział moich łez. Nie myślałam, że będę za nią płakać. Ale ona była tu najdłużej w czasie mojego turnusu. Teraz z mojej sali to ja jestem weteranem. Nadal jest Bulinka i Elsa, tej Młodej mega pociętej już nie ma. Przekabaciła lekarzy, żeby wyjść po 2 tygodniach zdaje się. Mamy jeszcze nowszą przypomina mi trochę mnie z pierwszego tygodnia, w 90%czasu ma słuchawki na uszach. Ale trochę też rozmawia z innymi. Rozmawia np przykład z Osobą. Osoba, to osoba niebinarna, przedstawia się jako Nekro i mamy mówić męskimi zaimkami on/jego. Nie wiem tylko co w takim razie robi na oddziale damskim afektywnym… wygląda jakby przechodził egzorcyzmy (tak się maluje ) i jeszcze umie jakoś tak dziwnie wykręcać ciało jak w horrorze. Serio. Ja bym z tym szła do mam talent 😉 Sam nam to pokazywał jako ciekawostkę i jeszcze umie klaskać łokciami. 💪🏼
Mamy znowu bardzo dużo nowych twarzy. Nie nadążam generalnie. 

Wczoraj przyjechała taka śliczna dziewczyna. Boże! Jaką piękna. Chyba udawała, że jej cos jest. Była wożona na wózku, a chciała prosić o nosze. A pielęgniarki były dla niej dość ostre i oschle. One takie nie bywają bez powodu, zwłaszcza jak w okolicy kręci się pan Ordynator. 

W tym tygodniu nie było obchodu, czyli generalnie tydzień w plecy . W środę była jakaś kontrola. Miał być też sanepid. W czwartek było prawdopodobieństwo, tego obchodu, ale nie było, odprawy się poprzeciągały ... W piątek też miał być i sanepid i obchód ale koniec końców chyba nie było ani tego, ani tego. 

Całe szczęście udało mi się we wtorek pogadać z moją prowadzącą i zdążyła mi podnieść dawkę leku. Chyba po nim tak śpię jak nienormalna . W ciągu dnia. Gdyby nie te leki, śniadania, sprzątanie sali, to spałabym pewnie do 15stej…

Wczoraj jako jedyna z mojej sali nie miałam widzenia. I było mi autentycznie przykro. Jakby kumam, że świat na zewnątrz się beze mnie kręci… Ale ten świat tutaj jest lepszy jak pojawi się tu ktoś naprawdę mój. 

Robię postępy w uspołecznianiu. Chodzę na terapię zajęciową jeśli jest i na mindfulness. Na korytarzu zdarza mi się rozmawiać z ludźmi, z Elsa i Bulinka ode mnie, to już w ogóle. Słuchawki noszę tylko kiedy coś oglądam (aktualnie Rzekę odchodzących Dusz- chyba polecam), czasem słucham muzyki jak nie chce słyszeć o czym rozmawia koleżanka Nekro i Nekro, są to osoby bardzo Młode i moj mózg najzwyczajniej do nich nie pasuje, gdyż jestem boomerem i jestem z tego dumna 🥹 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jeśli dziś jest wtorek, to znaczy, że.

Koniec.

Najsmutniejsze sto lat…