Ostatni.

 Okazało się, że wczorajszy taniec Kulki, przy którym się zawiesiłam i go Wam potem opisałam był jej ostatnim tańcem tutaj. Przynajmniej podczas tego turnusu. Dzisiaj poszła do domu. Zbiłyśmy piątkę, życzyłam jej i jej mamie powodzenia. Przyda się na bank. 

Moja dzisiejsza aura daje dużo do życzenia… trafiłam na idealny mem, ustawiłam go sobie jako relację: siedzi przybity Kermit na krawężniku i jest napis ‚czuję, że już jestem zmęczony jutrem’. Dokładnie tak. Obudziłam się zmęczona jakbym przeorała pole. Im dalej w las tym gorzej… znowu miałam tak, że samo wstanie z łóżka , to był niewyobrażalny wysiłek, znowu z nikim nie rozmawiałam, nie miałam nawet siły porozmawiać z moim Panem psychologiem… chwilę próbowaliśmy , ale mnie bolało każde wypowiedziane przeze mnie słowo. Siedziałam skulona w bólu bez powodu. Tego nie lubię najbardziej. Kiedy już się właśnie taka czuję… 

Popołudniu widziałam, że Elsa robi sobie zadrapania, poszłam na nią naskarżyć. Ale to było niestety triggerem dla mnie. Elsę zapięli w pasy, a ja zrobiłam sobie dwa nowe. Mój mózg nie przestanie mnie zaskakiwać. 😳 

To jedno widzenie , które dzisiaj miałam trzymało mnie w nadziei , że może będzie ciut lepiej. I było… nie tylko dlatego, że zjadłam ciepłego Maka (dzisiaj obiad był dla mnie niejadalny). Podniosło mnie to widzenie, to że mogłam potrzymać M. za ręce. To prawie tak, jakbym się przytulała do niego. Mamy tutaj małolaty , które przybierają mniej lub bardziej seksualne pozycje i się całują i nie wiem co tam jeszcze ze swoimi partnerami na tej naszej jadalni przy wszystkich . Zupełnie tak jakby to była ławka w parku, która schowana pod osłoną nocy skrywa tajemnicze całusy oddawane sobie przez małoletnich kochanków, którym rodzice zabraniają takich rzeczy 😅 

Czekam co przyniesie jutro. Z nadzieją, że mnie nie znokautuje na dzień dobry.

Dobranoc. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jeśli dziś jest wtorek, to znaczy, że.

Koniec.

Najsmutniejsze sto lat…