Rytuał.

 Długo miałam taki rytuał, że po 20:00 kiedy były leki wieczorne i moje laski szły od razu spać, więc gasiłam im światło, brałam swój półdekadnik,  książkę o PTSD, słuchawki, telefon, herbatę, zakreślacz i ołówek. I szłam sobie do jadalni czytać z muzyką filmową w tle, żeby nic mnie nie rozpraszało. Czytałam tam do 22:00, czyli do ciszy nocnej. Zazwyczaj będąc ‚wyganianą’ przez którąś z Pań Pielęgniarek, kiedy zamykały drzwi na klucz. Od około 2 tygodni nie czytałam nic. Nie mogłam się na tym skupić. Stwierdziłam , że ok. Zrobię sobie przerwę … pozwoliłam sobie na przerwę , nic na siłę. Dziś zatęskniłam za tym.  Wzięłam cały sprzęt i poszłam, najpierw uzupełniłam półdekadnik a później zaczęłam czytać. W pewnym momencie przyszło młode dziewczę, które mogłoby grać rolę małej Mi w filmowej adaptacji Doliny Muminków. (Nie tylko z powodu wyglądu). Była na tyle głośno , że musiałam zgłośnić muzykę. I już jeden fragment musiałam czytać 2 do 3 razy zamiast raz. Przyszły do niej koleżanki, te nowe z toksykologii (jedna z mojej sali). Tak się nadziewała, że nie byłam w stanie nie słyszeć co mówi. 

„no bo nasz związek opiera się na wzajemnym wkurwianiu się hehe” ( i wytłumaczyła , gdyby wśród rozmówczyń pojawiły się jakieś wątpliwości) „czyli ja wkurwiam jego, a on mnie”.  Wow! Ileż to wartości wniosło do mojego życia! No nic. Postanowiłam pozbierać swoje zabawki i skapitulować. Wstałam, musiałam je minąć żeby wyjść. I ta jedna mała głośna zołza z głupim uśmieszkiem się na mnie patrzyła. Powiedziałam, że szkoda, że nie potrafią uszanować części wspólnej ( i patrząc prosto na nią) zwłaszcza Ty, tak się nadzierasz, że własnych myśli nie słychać w dodatku nie masz nic mądrego niestety do powiedzenia. Zatkało koleżankę. Chciałam jednak jeszcze poczytać. Poszłam na drugi koniec korytarza i usiadłam na ziemi. Ale było mi zbyt niewygodnie. Poszłam do pokoju. Zaczęłam pisać ten wpis, ale ścięło mnie totalnie i urwałam w pół słowa. Zdążyła mnie jedna z tych trzech dziewczyn przeprosić m, ta z mojej sali. Do niej miałam najmniej pretensji, bo jest taka ułożona i cicha. Powiedziałam jej to. Potem zasnęłam . Bez leków! Ale obudziłam się chwilę po północy, bo miałam turbo koszmary. Już któryś raz z rzędu. Poszłam siebie po doraźną jedną, żeby zasnąć i się nie wybudzać więcej… udało się. Obudziłam się bardzo wyspana. Chociaż chyba nie wyglądałam, bo pielęgniarka Asia zapytała mnie co mi się stało…? 🙈😅 one to wiedza jak człowieka pocieszyć …

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jeśli dziś jest wtorek, to znaczy, że.

Koniec.

Najsmutniejsze sto lat…