Posty

Próba

  Dziś ostatni pełny dzień z Bulinką i Elsą. Obie jutro wychodzą. Obie były tu krócej niż ja, ale u obu nie wystarczą dwie ręce, żeby policzyć który to już raz są w szpitalu psychiatrycznym. Z panem Psychologiem stwierdziliśmy, że to będzie dla mnie dobra próba . Zobaczymy jak się będę zachowywać w nowym nieznanym mi towarzystwie… to dużo pokaże o mojej gotowości.   Rozmawiałam dzisiaj z moją Panią Prowadzącą… jeśli w tym czasie od czwartku (po obchodzie) do poniedziałku będzie ze mną ok, to w poniedziałek wychodzę! Nie wiem, co czuję będzie, szczęście czy strach. Ale, wszystko w granicach normy.  To co tu przeszłam , jaką zmianę myślenia, na temat swój, innych i świata, to doświadczenie turbo ekstremalne. To, że są ludzie na świecie i to całkiem blisko mnie, którzy taką bardzo zepsutą mnie potrafili naprawić i poskładać napawa mnie optymizmem. I daje wentyl bezpieczeństwa. Z którego absolutnie NIGDY nie chciałabym już więcej korzystać. Ale jestem tylko człowiekiem, któ...

Dzień dobry.

  Przez ostatnich 10 minut patrzyłam w pustą przestrzeń. Aktualnie jest 20:58 w piątek. Jestem już gotowa do snu i generalnie strasznie mi się chce spać…   Dzisiaj pomimo tego, że byłam tutaj, wydarzył się dla mnie turbo ważny dzień. Dzisiaj zostało podpisane przekazanie własności na mieszkanie, do którego będziemy się już niedługo przeprowadzać! W końcu do swojego… To jest taki czad, że czuję to całą sobą! Niby wiedziałam, że to się wydarzy, ale jak już jest po, to jest dopiero COŚ! Z jednej strony szkoda, że nie mogłam tego ogarnąć sama. Z drugiej myślę, że to może i lepiej, nie ma co tak szastać emocjami na lewo i prawo. Powiedziałam to koleżance Anice podczas kolorowania na terapii zajęciowej. To już jest inny poziom interakcji, niż ten, który wcześniej prezentowałam… np wczoraj… też byłam na terapii zajęciowej i nie mogłam wytrzymać na gadanie jednej dziewczyny w manii. Pokłóciłyśmy się, a ona wyszła i powiedziała, że ją pobiłam, kiedy ja machałam jej tylko ręką przed tw...

Jednak nie koniec.

 Dobra, chwila minęła. Już się odobrazilam na bloga i to, że każdy może go interpretować inaczej, niż intencja w jakiej go piszę.  Ciotki nie posłuchały, przyjechały i tak. To było dla mnie dobre, bo inaczej nikt by mnie nie odwiedził w tym dniu.  Porozmawiałam z panem psychologiem.  I zażegnałam niebezpieczeństwo, przerażenie i lęk o Młodego. Wytłumaczył mi, że skoro został wychowany w domu, w którym drugi człowiek jest dla nas ważny, w którym możemy na sobie polegać, to naturalnym jest, że przyjął troszkę rolę opiekuna, choć on by tak tego nie nazwał. Generalnie, kłopot będzie, jeśli ja wyjdę ze szpitala, a Młody nie wyjdzie z tej swojej naturalnie na chwilę przyjętej roli. Wtedy trzeba reagować. Zaczęłam częściej rozmawiać z nim   , mówić mu  jak bardzo ważny jest dla  mnie. Bo tak cały czas jest,   choć przez chwilę o tym nie myślałam… Gorzej śpię znowu . Bez doraźnych nawet nie mam co startować. Tzn zasnę, ale ciągle się budzę, albo na d...

Koniec.

 To już jest koniec, nie ma już nic, jesteście wolni, możecie iść.  To mój ostatni wpis. To wszystko bez sensu. Tu jest chujowo, ciągle jest chujowo. Generalnie możecie założyć, że jest źle i nie pytać mnie o nic, tak będzie najprościej. Jeśli mogę, to proszę, żebyście mnie nie odwiedzali (przepraszam Ciotki). Chciałam też tylko wyjaśnić, że żadnego innego pacjenta nie chciałam obrazić. O rzeczach którymi mogłabym obrazić raczej nie pisałam. Nie czuję się tu absolutnie od nikogo lepsza. Jeśli tak zabrzmiało, to przepraszam, nie miałam niczego takiego w zamiarze.  Chciałam przedstawić świat, mój cały aktualny świat mieszczący się na 3 piętrze oddziału zamkniętego psychiatrii, który w absolutnie niczym nie przypomina wszechobecnego idealnego świata z social mediów… Dam znać jak wyjdę, to będziemy nadrabiać.  Bez odbioru. D.

Dziś są moje urodziny.

Napisałam 19.03, dziwiłam się trochę, że nikt tego nie przeczytał… okazało się, że nie kliknęłam „opublikuj”, to prawie jak wysłać maila z raportem bez załącznika… (ach… stare dobre czasy )… Gdybym była na zewnętrzu, normalnie w pracy, skończyłabym dzisiaj o 14:00, ponieważ w urodziny wychodzimy wcześniej. Przyniosłabym jak zwykle sernik i jakąś bezę i pewnie coś jeszcze, w stylu creme brule, albo innych ciastek czekoladowych. A może upiekłabym tort…? zbiłabym piątki z ludźmi z pracy i bylibyśmy wszyscy dla siebie uśmiechnięci. A tak… pierwszy raz w życiu spędzałam urodziny w TAKICH okolicznościach. Poprosiłam Matta, żeby mi przywiózł cukierki. Miałam po dwa dla każdej pacjentki i osobno Lindorki (tak, mam do nich słabość) dla lekarzy, pielęgniarek, ogolnie personelu i dla lasek z mojego pokoju. Poprosiłam Panią, która przygotowywała śniadanie żeby każdemu na talerzyku położyła cuksy, chciałam, żeby było miło, ale niekoniecznie chciałam z tymi cukierkami chodzić od osoby do osoby. Do l...

Słabość .

Jestem zagubiona w czasie i przestrzeni. Ostatnio ciągle mylę jaki jest dzień tygodnia . Przez ostatnich kilka dni tyle dziewczyn wyszło, a na ich miejsce przyszło tyle nowych, że ja już wiem, że  nie zapamiętam połowy z nich.  Na bank zapamiętam Rudą, ona zrobiła na mnie mega wrażenie. Od wczoraj jest przypięta pasami. Bardzo rzadko to się tutaj podobno zdarza, ale włączyli alarm, czyli takie info do innych oddziałów, że potrzebują pomocy. Ona chodziła po korytarzu, chciała czegoś, czego nie mogła dostać i zaczęła chodzić i trzaskać drzwiami. Najpierw trzasnęła naszymi. Wystraszyłam się. Potem od jadalni i świetlicy. Miazga, bardzo się tym zestresowałam. Jakbym podłożyła nogę albo rękę w te drzwi, to bankowo bym tej nogi czy ręki nie miała. Dali jej jakiś zastrzyk uspakajający. zapięli w pasy i zamknęli  w izolatce. No generalnie grubo.  Znowu zaczęłam pisać dwa dni temu, a kończę dzisiaj. To jest dobre o tyle, że to znaczy, że lepiej zasypiem, co niestety nie znacz...

Rytuał.

  Długo miałam taki rytuał, że po 20:00 kiedy były leki wieczorne i moje laski szły od razu spać, więc gasiłam im światło, brałam swój półdekadnik,   książkę o PTSD, słuchawki, telefon, herbatę, zakreślacz i ołówek. I szłam sobie do jadalni czytać z muzyką filmową w tle, żeby nic mnie nie rozpraszało. Czytałam tam do 22:00, czyli do ciszy nocnej. Zazwyczaj będąc ‚wyganianą’ przez którąś z Pań Pielęgniarek, kiedy zamykały drzwi na klucz. Od około 2 tygodni nie czytałam nic. Nie mogłam się na tym skupić. Stwierdziłam , że ok. Zrobię sobie przerwę … pozwoliłam sobie na przerwę , nic na siłę. Dziś zatęskniłam za tym.   Wzięłam cały sprzęt i poszłam, najpierw uzupełniłam półdekadnik a później zaczęłam czytać. W pewnym momencie przyszło młode dziewczę, które mogłoby grać rolę małej Mi w filmowej adaptacji Doliny Muminków. (Nie tylko z powodu wyglądu). Była na tyle głośno , że musiałam zgłośnić muzykę. I już jeden fragment musiałam czytać 2 do 3 razy zamiast raz. Przyszły do nie...